Victoria wszystko uważnie przepisywała z tablicy, podczas gdy ja wpatrywałam się w przestrzeń za oknem. Zastanawiałąm się co robił tu James. Przecież nic nie wspominał, że tu mieszka, a poza tym anioły muszą się uczyć? Nie są wszysch wiedzące? Nie idiotko. Powiadziała moja bardziej trzeźwa część umysłu. Z resztą pewnie tak było. Nie dużo wiem o upadłych aniołach, a tymbardziej nastoletnich. I mimo, że jest mi obojętny ciągle zastanawiam się jaki jest....
-Darkforest do tablicy.
-Co?
-Nie "co" tylko "słucham". I prosiłem, żebyś podeszła do tablicy.
Spojrzałam półprzytomnym wzrokiemna na tablicę, ale z tego miejsca wszystko wydawało się rozmazane, więc szybko zerknęłam do zeszytu Vicky, w którym znajdowało się to samo tylko w pomniejszonej wersji. Zaczęłam się martwić, że coś jest nie tak z moim wzrokiem, ale wtedy zauważyłam, że to nie wina jakiejś wady wzroku tylkoPoppy. Przyjaciółki mojej "kochanej siostrzyczki" Alice.- Bleee...pożygam się jak jeszcze raz to powiem nawet w sarkaźmie.- Ta mała wiedźma znowu czarowała pod ławką i niestety jej czary były skierowane na mnie. Po chwili zastanowienia na tyle długiej, aby zdenerwować nauczyciela zamiast do tablicy podeszłam do ławki, przy której siedziała Tibetts. Spjrzała na mnie wyraźnie rozbawiona, kiedy ja odpłaciłam jej się gniewnym spojrzeniem. Złapałam ją za włosy i delikatnie pociągnęłam.
-Jeszcze raz na mnie użyjesz czarów, a pożałujesz.
-Słyszycie ją? Już totalnie zwariowała!-zwróciła się do reszty klasy, ale nikt jej nie uwierzył
-Lobo co to ma znaczyć?-wtrąciła nauczyciel.-Zostaniesz za karę po lekcjach i bez wymówek.
-Panie profesorze ona użyla na mnie magii.
-Już powiedziałaem i nie zmienię zdanie. Zostajesz polekcjach i pomożesz pani Sharewood posprzątać klasę od historii. A teraz siadaj.
Usiadłam wściekła na swoje miejsce i zaczęłam coś bazgrać w zeszycie. Victoria co jakiś czas rzucała mi zmartwione sppojrzenie, aż w końcu pokazałam jej język. To ją trochę uspokoiło, bo pokręciła głową i wróciła do tych swoich roslinek. Dzięki Bogu, że nie muszę tego słuchać po lekcjach, bo bym zwariowała słysząc tylko o jakichś łacińskich nazwach róży. Pod koniec lekcji ktoś szturchnął mnie w plecy i w mojej ręce znalazła się mała karteczka. Oczywiście od Will'a. "Urywasz się z kary iidzesz z nami na pizzę?" Chętnie odpisałabym coś w stylu: "Jasne", ale oczywiście nie mogłam, więc tylko spojrzałam w jego stronę i pokazałam kciuk w dół i smutną minkę. Musiał zrozumieć, bo pokiwał głową i wrócił do swojego zajecia. Biologia to był mój znienawidzony przedmiot, niestety w przyszłym tygodniu profesor Frog łączy klasę zaawansowaną -czyli naszą- i niezaawansowaną -tą, w której jest Hugh i Gregory- i będziemy omawiać tematy współżycia seksualnego. Okropność...
Kiedy minęły już te minuty męczarni i zadzwonił dzwonek, spakowałam książki i wyszłam na przerwę.Vicky oczywiscie dogoniła mnie dopiero kiedy stanęłam przy sali i usiadłam na parapecie.
-No, no wilczku wiem, że jesteś zła no ale proszę wybacz i nie uciekaj przede mną. Za szybkosz chodzisz.-powiedziałaa zdyszana.
-Ta, jasne.
-A gdzie chłopaki?
-Wiesz znając ich pewnie biją się o ostatnią puszkę coli w automacie.
Ledwo to powiedziałam, a zza rogu wychylił się Gregory, a zaraz po nim Hugh i Will, którzy szli naburmuszeni gdy Blackblood trzymał w ręce zimna puszkę coli i miał przyklejony do twarzy szeroki uśmiech.
-Widzisz mówiła, że biją się o puszkę coli.-roześmiałam się z Victorią
-Co? My sie nie bijemy. Załtwiliśmy to po dżentelmeńsku.-powiedział Gregory.
-Ta czyli "Papier, kamień nożyce"?
-A znasz jakąś inną dżentelmeńską zabawę?
-Naszczęście nie i dzięki temu nie mam jeszcze tk zrytej psychiki jak wy.
-Nie ty masz bardziej.-poiedział po czym zmienił temat, żeby uniknąć ciosu, który miaałm zamiasr mu zadać- To co za tydzień mamytematy zero?
-Taaa podobno Frog będzie kazał usiąść chłopak, dziewczyna, bo będziemy pracować w parach.-wtrąciła Will i spojrzał na Vicky, która szybko się zaczerwieniła, a ja dałąm jej kuksańca w bok. Szybko obudziła się z transu i spojrzała na mnie gniewnie. Roześmiaąłm się, a chłopaki patrzyli i nie wiedzieli o co chodzi. No oprócz Hugh'a, który tylko patrzył na mnie i śmiał się równie głośno również zerkając na Vicky. Victoria przewróciła oczami i zwróciła się do Gregory'ego.
-Ej, słyszałam, że u was na biologii jest jakiś nowy?
-No ta, jak on się nazywał, Hugh?
-James...Queen? Czy jakoś tak nie zwrócilem na niego uwagi.
-No no kolejnyaniołek u nas w skzole.-powiedziałam zanim się zastanowiłam nad moimi słowami.
-A skad wiesz, że jest aniołem?-to powiedziaął zdziwiona Victoria. Naszczęście od odpowiedzi uratował mnie dzwonek. I poszłam jako jedyna na fizykę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz