ShapeShifter

ShapeShifter
by Kalla

wtorek, 8 lipca 2014

Shane

Fizyka przebiegła dosyć szybko. Nauczycielka przepytała wszystkich z całego zeszłego roku i zadowolona z siebie, że wszyscy zaliczyli dała nam czas wolny. Pięć minut przed dzwonkiem do mojej ławki dosiadł się jakis chłopak. Zastanawiałam się czy powinnam go znać, ale w końcu wystawił rękę w geście przywitania i przedstawił się.
-Shane Fox, jestem tu nowy.- Kiedy już miałąm odwzajemnić uścisk i również się przedstawić, on juz zaczął mówić.-A ty pewnie jesteś Lobo?
-Tak zgadza się. Demon?-zapytałam prosto z mostu.
-Owszem, posiadacz mocy.
-Najwyższa ranga, co?- Uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie, a on odwzajemnił uśmiech. Wydawał się na całkiem milego i był mega przystojny!
-Darkforest, ty chyba wiesz co to znaczy być z najważniejszego rodu w gatunku.-Spojrzał mi w oczy.
-Taa, chyba tak.
I nagle zadzwonił dzwonek na przerwę. Chłopak chciał już odejsć od mojej ławki i iść się spakować, ale mu w tym przeszkodziłam.
-Zwiedziłeś już szkołę, czy potrzebujesz przewodnika?
-No prywatna, seksowna przewodniczka by się przydała-roześmialiśmy się na te słowa i podał mi ramię jak dżentelmen. Oczywiście to były tylko żarty, ale mimo wszystko i tak poczułam się tak jakoś doceniona. -Idziemy?
Kiwnęłam głową i wyszliśmy z klasy. Kiedy zobaczył ten tłum na korytarz, chciał się cofnąć, ale kiedy mu nie pozwoliłam spojrzał na mnie błagalnie. Jednak próbowałam zrobić groźną minę co mi chyba nie wyszło, bo Shane sie roześmiałi ruszył dalej. Podczas rozmowy wyszło, na to, że mamy razem angielski. Pod klasą dopadła mnie Vicky razem z Gregory'm.
-Ty Teen Wolf, gdzie się szlajasz? Szukamy cię pocałej szkole!-zaczął sie denerwować Gregory.
-Dobra gościu weź przychamuj trochę.-wtrącił Shane.
-A tY to...?
-Shane Fox, klasa matematyczna. Jestem nowy-przedtawił się.
-Gragory Blackblood, klasa biologiczna. Nie jestem nowy -Miałam ochotę się zaśmiać z głupiej miny Vicky, która tak jakby nie wiedziała co tu się dzieje.
-Dobra skończcie, cieszę się, że się poznaliśmy. A ty Blackblood nie szukałeś mnie po całej szkole, bo nie byłeś w damskiej.
-Masz tą pewność?-Posłał mi ten arogancki usmiech, który trzebaby było przyznać, że jest równie seksowny jak wkurzajacy. Przekrzywiłam usta i uniosłam wysoko brwi, żeby powstrzyamć się od uśmiechu. Jednak mimo wszystko mi się nie udało, bo Gregory podszedł i zaczął mnie gilgotać. W tym samym czasie Shane i Vicky zdążyli już sie poznać i chyba nawet zaprzyjaźnić. W pewnym momencie poczułam czyjś oddech za moimi plecami. Instynktownie wymierzyłam mu idealny cios, prosto w nos. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam Will'a, który trzymałsię za krwawiacy nos i obokstojącego Hugh'a, który śmiał się ak głupi.
-Ojej Will przepraszam! No, ale wiesz, że a mam taki instynkt przetrwania i..no ten, tego.
-Geniuszu jesteśmy w szkole! Spodziewczsz się tu seryjnego mordercy?! Ałć!
-No jesli już mówimy o seryjnych mordercach, to..-zaczęłam.
-Nie dokańczaj!-Podeszłam, aby go przytulić i przeprosić,a  on szeroko otworzył ramiona, w które wpdałam. Uwielbiałam się do niego przytulać, chociaż byliśmy tylko przyjaciółmi. Kiedyś w pierwszej klasie oboje się w sobie bujaliśmy, ale to było kiedyś. Do niczego nie doszło, a przyjacielski uścisk może bardzo poprawić humor.
-No okej, już dobrze.-uśmiechnął się-Teraz już możesz przestać mnie dusić.
Dałam mu kuksańca w ramię i lekko się odsunęłam. Nikt oprócz Shane'a nie zwracał na nas uwagi, bo przyzwyczili się do naszych ciągłych przeprosin. Napotkałam jego pytające spojrzenie i pokazałam jakimś dziwnym językiem migowym, ze później mu wszystko opowiem. Pokiwaał głową dając mi znak, że rozumie. Victoria uśmiechała się do mnie tajemniczo zerkając na Shane'a. Już miała sie jej zapytać o co jej chodzi, gdy nagle przyszedł nauczyciel i otworzył drzwi klasy.
-Dobra to dzisiaj zmuszę was do użycia mózgów.-poinformowałnas.
-A co jeśli ktoś go nie ma?- powiedział Hugh i cała klasa się roześmiała.
-Z tego co wiem Hugh to każdy człowiek posiada mózg.
-To ciekawa informacja, panie profesorze. To teraz moja mama musi mi uwierzyć, że ja też go mam!- nie mogłam się powstrzymać i wybuchnęłam niekontrolowanym śmiechem. Hugh dyskutował jeszcze z nauczycielem przez pieć minut, a keidy mieliśmy zacząć pracować, do klasy wparował jakiś chłopak w kapturze.
-Przepraszam za spóźnienie panie profesorze, ale zatrzymała mnie pani od sztuki.-Kończąc to zdanie ściąnął kaptu, a mnie napadł szok. "James Queen" pomyślałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz