ShapeShifter

ShapeShifter
by Kalla

wtorek, 8 lipca 2014

Wszędzie szkło...

Nauczyciel skinął na James'a i wskazał mumiejsce koło Shane'a. Musieli się znać juz wcześniej, bo szeptali sobie coś do ucha i przekazywali jakieś tajne znaki. Zmarszczyłam brwi i spojrzałam na Hugh'a, który siedział koło mnie. Kiedy zauważył, że go obserwuję, wyrwał kartkę z tyłu zeszytu, napisał coś na niej i podał mi ją. "Musimy pogadać. Po szkole u ciebie?" Pokazałam mu kciuk w górę, że się zgadzam i wróciłam do lekcji.
Nareszcie nadeszła przerwa na lunch. Wszyscy udalismy sie na stołówkę. Niestety nie było z nami Shane'a, bo on najpierw musiał omówic coś z James'em.Usiedliśmy przy stoliku, który znajdował się najblizej okna, żeby mieć dobry widok. Dzisiaj Samanta -nasz nowa kucharka- ugotowała mój ulubiony obiad. Tacos! Zjadłam już swoją porcję i chciałam jeszcze podkraść coś Gregory'emu gdy zobaczyłam cień na naszym stoliku. Bez pośpiechu obróciłam głowę i zobaczyłam Alice, Claire i Poppy, trzy najgorsze "wiedźmy" w całej szkole,-chociaż tak naprawdę tylkojedna jest wiedźmą-które obserwowały nas z wrednymi uśmieszkami. 
-Czego?
-Przyszłyśmy się napatrzeć jak się napychasz tym tłustym Tacos i wyobrazić sobie ciebie w przyszłości kiedy nie możesz przejść przez drzwi, wiec idziesz po kolejne taco.
-Ona nie skończy tak jka ty.-wtrąciła Victoria, a Alice zrobiła urażoną miną.
-Czy ty ją porównałaś...ze mną, Victorio?
-Nie śmiałabym, to by ją obraziło, a jest moją przyjaciółką.-odparowała jej.
-To skoro jest twoją przyjaciółką to może powiesz jej co sie działo, podczas gdy ona prawie nie została przejechana?
-Zamknij się!-wycedził przez zęby Hugh.
-Właśnie zamknij się i odejdź, bo przy widoku twojej gęby robi mi się nie dobrze.-stwierdziłam.
-Hmm, a co tam u Michaela?-To był cios poniżej pasa. Jednak ja rzadko płakałam, częściej rządziła mną złość. A teraz byłam naprawdę wściekła, a to było niebezpieczne dla całej szkoły. Przyjaciele próbowali mnie uspokoić, ale było za późno. Szyba pękła i szkło rozsypało się po całej sali. Wszyscy padli na podłogę oprócz mnie, dopóki ktoś nie rzucił się na mnie i nie przygniótł mnie do podłogi. Na początku próbowałam sie bronić, ale zrozumiałam, że on mnie osłania przed szkłem. Zastanawiałam sie kto to, gdy on -,bo to był chłopak- podniósł sie z ziemi i pomógł mi wstać. Był ode mnie wyższy o głowę, ale i tak rozpoznałam w nim Queen'a. Złapał mnie za rękę, lecz ja niestety nie zaszłam daleko, bo skręciłam sobie kostkę, a poza tym miałam na sobie mnóstwo ran od szkła. Szybko wziął mnie na ręce i zaniósł do schowka woźnego. 
-Żyjesz?
-Tak-odpowiedziałam i po chwili zastanowienia dodałam- dziękuję.
-To już chyba moje hobby. Ratowanie cię.-kącik jego ust się lekko uniósł.
-Ratowanie mnie jest ciekawym zajęciem?
-Aż za bardzo, chociaż wolałbym, gdybyś była ostrożniejsza, a teraz chodź trzeba cię stąd wyciągnąć. 
Znowu wziął mnie na ręce, chociaż teraz delikatniej, a ja oparłam głowę na jego twardym torsie. W stołówce było zupełnie pusto, a wszędzie było szkło. Mocniej wtuliłam się w niego i spojrzałam ukosem na wyraz jego twarzy. Uśmiechał się. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że się boję. Ale nie kary za to co zrobiłam, tylko tego, że zostałam z nim sam na sam. 

Shane

Fizyka przebiegła dosyć szybko. Nauczycielka przepytała wszystkich z całego zeszłego roku i zadowolona z siebie, że wszyscy zaliczyli dała nam czas wolny. Pięć minut przed dzwonkiem do mojej ławki dosiadł się jakis chłopak. Zastanawiałam się czy powinnam go znać, ale w końcu wystawił rękę w geście przywitania i przedstawił się.
-Shane Fox, jestem tu nowy.- Kiedy już miałąm odwzajemnić uścisk i również się przedstawić, on juz zaczął mówić.-A ty pewnie jesteś Lobo?
-Tak zgadza się. Demon?-zapytałam prosto z mostu.
-Owszem, posiadacz mocy.
-Najwyższa ranga, co?- Uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie, a on odwzajemnił uśmiech. Wydawał się na całkiem milego i był mega przystojny!
-Darkforest, ty chyba wiesz co to znaczy być z najważniejszego rodu w gatunku.-Spojrzał mi w oczy.
-Taa, chyba tak.
I nagle zadzwonił dzwonek na przerwę. Chłopak chciał już odejsć od mojej ławki i iść się spakować, ale mu w tym przeszkodziłam.
-Zwiedziłeś już szkołę, czy potrzebujesz przewodnika?
-No prywatna, seksowna przewodniczka by się przydała-roześmialiśmy się na te słowa i podał mi ramię jak dżentelmen. Oczywiście to były tylko żarty, ale mimo wszystko i tak poczułam się tak jakoś doceniona. -Idziemy?
Kiwnęłam głową i wyszliśmy z klasy. Kiedy zobaczył ten tłum na korytarz, chciał się cofnąć, ale kiedy mu nie pozwoliłam spojrzał na mnie błagalnie. Jednak próbowałam zrobić groźną minę co mi chyba nie wyszło, bo Shane sie roześmiałi ruszył dalej. Podczas rozmowy wyszło, na to, że mamy razem angielski. Pod klasą dopadła mnie Vicky razem z Gregory'm.
-Ty Teen Wolf, gdzie się szlajasz? Szukamy cię pocałej szkole!-zaczął sie denerwować Gregory.
-Dobra gościu weź przychamuj trochę.-wtrącił Shane.
-A tY to...?
-Shane Fox, klasa matematyczna. Jestem nowy-przedtawił się.
-Gragory Blackblood, klasa biologiczna. Nie jestem nowy -Miałam ochotę się zaśmiać z głupiej miny Vicky, która tak jakby nie wiedziała co tu się dzieje.
-Dobra skończcie, cieszę się, że się poznaliśmy. A ty Blackblood nie szukałeś mnie po całej szkole, bo nie byłeś w damskiej.
-Masz tą pewność?-Posłał mi ten arogancki usmiech, który trzebaby było przyznać, że jest równie seksowny jak wkurzajacy. Przekrzywiłam usta i uniosłam wysoko brwi, żeby powstrzyamć się od uśmiechu. Jednak mimo wszystko mi się nie udało, bo Gregory podszedł i zaczął mnie gilgotać. W tym samym czasie Shane i Vicky zdążyli już sie poznać i chyba nawet zaprzyjaźnić. W pewnym momencie poczułam czyjś oddech za moimi plecami. Instynktownie wymierzyłam mu idealny cios, prosto w nos. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam Will'a, który trzymałsię za krwawiacy nos i obokstojącego Hugh'a, który śmiał się ak głupi.
-Ojej Will przepraszam! No, ale wiesz, że a mam taki instynkt przetrwania i..no ten, tego.
-Geniuszu jesteśmy w szkole! Spodziewczsz się tu seryjnego mordercy?! Ałć!
-No jesli już mówimy o seryjnych mordercach, to..-zaczęłam.
-Nie dokańczaj!-Podeszłam, aby go przytulić i przeprosić,a  on szeroko otworzył ramiona, w które wpdałam. Uwielbiałam się do niego przytulać, chociaż byliśmy tylko przyjaciółmi. Kiedyś w pierwszej klasie oboje się w sobie bujaliśmy, ale to było kiedyś. Do niczego nie doszło, a przyjacielski uścisk może bardzo poprawić humor.
-No okej, już dobrze.-uśmiechnął się-Teraz już możesz przestać mnie dusić.
Dałam mu kuksańca w ramię i lekko się odsunęłam. Nikt oprócz Shane'a nie zwracał na nas uwagi, bo przyzwyczili się do naszych ciągłych przeprosin. Napotkałam jego pytające spojrzenie i pokazałam jakimś dziwnym językiem migowym, ze później mu wszystko opowiem. Pokiwaał głową dając mi znak, że rozumie. Victoria uśmiechała się do mnie tajemniczo zerkając na Shane'a. Już miała sie jej zapytać o co jej chodzi, gdy nagle przyszedł nauczyciel i otworzył drzwi klasy.
-Dobra to dzisiaj zmuszę was do użycia mózgów.-poinformowałnas.
-A co jeśli ktoś go nie ma?- powiedział Hugh i cała klasa się roześmiała.
-Z tego co wiem Hugh to każdy człowiek posiada mózg.
-To ciekawa informacja, panie profesorze. To teraz moja mama musi mi uwierzyć, że ja też go mam!- nie mogłam się powstrzymać i wybuchnęłam niekontrolowanym śmiechem. Hugh dyskutował jeszcze z nauczycielem przez pieć minut, a keidy mieliśmy zacząć pracować, do klasy wparował jakiś chłopak w kapturze.
-Przepraszam za spóźnienie panie profesorze, ale zatrzymała mnie pani od sztuki.-Kończąc to zdanie ściąnął kaptu, a mnie napadł szok. "James Queen" pomyślałam.